
Gdy w stolicy Niemiec trwają obchody dorocznych Ekumenicznych Dni Kościoła, policja otrzymuje anonimowy telefon i filmik, na którym ktoś torturuje mężczyznę. Funkcjonariusze mają czterdzieści godzin na znalezienie ofiary. Jeśli nie zdążą, nie tylko mężczyzna zginie, ale cały Berlin stanie w ogniu.
Rozpoczyna się wyścig z czasem i pogoń za zamachowcem.
To nie jest książka od której wymaga się wiele, będzie lepsza niż bezczynne siedzenie w pociągu, ale nie wymagajmy od niej rewolucji w naszym życiu czytelniczym. Odpowiednia dla wszystkich chcących odpocząć od wymagającej lektury (polecam maturzystą:)).
Pozdrawiam, Paulina