poniedziałek, 8 maja 2017

"Silver Pierwsza księga snów" Kerstin Gier

Oj dawno mnie tutaj nie było. Wydawnictwo pewnie już usuwa mnie z listy blogerów :) Ale za to przychodzę z czymś na prawdę dobrym.
Prawda jest taka, że "Silver" zostało mi ukradzione przez moją młodszą siostrę. Jako wygłodniała wilczyca po kilku dniach szukania ofiary (bo gdy już skończy się czytać Harrego Pottera to nie ma się co czytać) znalazła w moim pokoju książkę o bardzo ciekawej okładce. Na samym środku widać ciutkę przekrwawione oko, wokół niego jaszczury, kluczuki (do Bóg wie czego), kwiaty i nietoperki. Całość na czarnym tle. Na pierwszej stronie odnajdujemy wiersz o śnie, autorstwa S.T.Coleride. Powieść została szybko pożarta przez żarłoczną wilczycę i pozostawiła posmak, i chęć na więcej (na szczęście są kolejne części :)). Mi pozostało jedynie przeczytać samej "Silver" - coś nie tylko dla dzieci.

Główna bohaterka Liv dużo podróżuje jak na swoje "naścielat". Jej mama ciągle na walizkach, ciągle w delegacjach, poszukuje miłości swojego życia. Liv wraz z siostrą w końcu lądują w Londynie, w prywatnej szkole, gdzie trzeba nosić mundurki.
Nastolatka przywiązuje dużą wagę do swoich snów. Tajemnicze zielone drzwi z klamką w kształcie jaszczurki. Gadające kamienne posągi. Chyba każdy z nas miewał sny, za które można by zamknąć w Kobierzynie (psychiatryk pod Krakowem). Oczywiście w całą historię muszą się jeszcze wplątać chłopcy (na jakby inaczej, w końcu to książka dla nastolatek!).

Całość jest napisana bardzo prostym językiem, dużo tutaj humoru i mrugnięć do czytelnika. Duże litery z pewnością ułatwią lekturę młodszym czytelnikom. "Silver" jest pięknie wydane i zwróciło uwagę nawet mojego taty, który raczej nie zaczytuję się w tego rodzaju książkach. Mi nawet okładka trochę przypomina "Alicję w Krainie Czarów". Jeżeli macie w domu wilczycę w wieku gimnazjalnym, to myślę, że to będzie dobry prezent, na przykład na Dzień Dziecka (ale przecież każdy jest dzieckiem, babci też możecie coś kupić, nie dyskryminując dziadka:)).
Życzę dobrej lektury.

Pozdrawiam, Paulina

poniedziałek, 6 lutego 2017

Harry Potter i Przeklęte Dziecko


Na moim blogu temat Harrego Pottera powtarzany był wielokrotnie, więc jak mogłoby zabraknąć recenzji najnowszej części "Harry Potter i Przeklęte Dziecko".

„Harry Potter i Przeklęte Dziecko” to scenariusz spektaklu teatralnego Jacka Thorne’a, który swoją formą przypomina dramat. Został napisany nie tylko przez J. K. Rowling, ale również przez Jacka Thorne’a i Johna Tiffany’ego. Uważam, że właśnie forma scenariusza może odstraszyć niektórych czytelników przyzwyczajonych do jednolitego tekstu, bez podziału na role. Rzadko zdarza się nam czytać scenariusze, więc przez to może okazać się to zadanie zbyt trudne - zapewne wiele osób wolało by zobaczyć to historie na wielkim ekranie i przekonać się jak rzeczywiście ona wygląda.

Harry Potter nigdy nie miał łatwego życia, a tym bardziej teraz, gdy jest przepracowanym urzędnikiem Ministerstwa Magii, mężem oraz ojcem trójki dzieci w wieku szkolnym - przekonuje nas wydawnictwo. Nie wiem jak was, ale mnie zawsze interesowało co się dzieje "potem". Jak będzie wyglądało dorosłe życie bohaterów, kiedy będą mieć dzieci, nie zawsze ciekawą pracę i kredyt do spłacenia. Czy będę pamiętać o tych wspaniałych przygodach, które spotkały ich w dzieciństwie?
Jak wygląda życie dorosłego Mikołajka, czy nadal ma swoją paczkę i ciągle pakuje się w kłopoty? Jak wygląda dorosłe życie Pipi, a jak Krzysia ze Stumilowego Lasu, może nawet Puchatek dorósł?
J.K.Rowling zna nasze potrzeby aż za dobrze, a jak poradziła sobie z ich zaspokojeniem?

Podczas gdy Harry zmaga się z natrętnie powracającymi widmami przeszłości, jego najmłodszy syn Albus musi zmierzyć się z rodzinnym dziedzictwem, które nigdy nie było jego własnym wyborem. Gdy przyszłość zaczyna złowróżbnie przypominać przeszłość, ojciec i syn muszą stawić czoło niewygodnej prawdzie: że ciemność nadchodzi czasem z zupełnie niespodziewanej strony.

Książka nie była dla mnie aż tak wciągają jak pozostałe części HP. Nie wiem czy problemem jest forma (scenariusz), czy może J.K.Rowling powinna przestać już kontynuować serie (która i tak jest jedną z najbardziej poczytnych książek dziejów). Odradzam tą książkę tym co nigdy nie przeczytali żadnych z części HP, to nie ma sensu nagle przeczytać ostatnią z części. Jednak osobą, które uwielbiają tą serie radzę spróbować swoich sił w "Harry Potter i Przeklęte Dziecko". Życzę miłej lektury.

Paulina

Noworoczne postanowienia wciąż aktualne?


Minął przeszło miesiąc od Nowego Roku. Mocno wierzymy w to, że co roku możemy zacząć od nowa, otworzyć nowy rozdział naszego życia, zostawić za sobą niezdrowe nawyki. Stąd biorą się noworoczne postanowienia. Tyle, że często są to słowa rzucane na wiatr, bardziej prośby, marzenia, niż nowe obowiązki, które doprowadzą nas do celu.


Jeżeli wraz z Nowym Rokiem wymarzyłaś sobie nową, zdrową, zgrabną sylwetkę to samo pragnienie tego nie wystarczy. Jeżeli Twój zapał już zgasł, bo nadal, mimo chęci zgubienia kilogramów, waga stoi, możemy jeszcze to naprawić. Przede wszystkim nie stawiaj sobie wielkich celów. Podziel przemianę na małe kroczki. Nie musisz od razu planować całego roku, wystarczy najbliższy miesiąc, może kwartał? Nie musisz od razu zgubić 20 kg, na początek wyznacz sobie codzienne spacery. Jeżeli zaczniesz 5 bokserskimi treningami, basenem, maratonem i restrykcyjną dietą - możesz szybko się zniechęcić, może okazać się to zbyt dużo na początek.

Świetnym poradnikiem dla początkujących może okazać się "Fit rewolucja w 4 krokach". Nie jest to książka dla sportsmenek, osób które już kolejny rok kupują karnety na siłownię. Jest to to jak najbardziej książka dla tych co dopiero zamierzają zrobić pierwsze kroki. Znajdziesz w nim porady
jak trenować, jeść, odpoczywać, a przy tym jeszcze dobrze wyglądać. Brzmi zachęcająco? Cztery dziewczyny-Paulina Kuczyńska, Sylwia Nowak, Kasia Dziurska i Ada Palka- od dzieciństwa związane z aktywności fizyczną, pomogą Ci się zmierzyć z Twoim (pewnie corocznym) postanowieniem noworocznym - "schudnąć". Metodą małych kroczków, bez stresów osiągniecie na pewno wiele. Poradnik jest pełen zdjęć, które przykują Twoją uwagę, gdy zapał troszkę opadnie. Mnie najbardziej przypadła do gustu część Adrianny, która tłumaczyła zasady udanego treningu. Każde ćwiczenie, jest dokładnie wytłumaczone, przez co nie zrobimy sobie krzywdy. W
"Fit rewolucji" znajdziemy również ciekawe przepisy na smaczne i zdrowe dania. Trzymam kciuki za Twoją przemianę. Dobrej lektury.

sobota, 10 grudnia 2016

Harry Potter i Komnata Tajemnic


Harrego Pottera kojarzy każdy, nawet jeżeli książkę w ręce trzymał bardzo dawno temu. Nie jest to literatura wysoka, ale J.K. Rowling niezmiernie przyczyniła się do wzrostu czytelnictwa zwłaszcza u dzieci. Trzeba Jej przyznać, że umie wykreować magiczny świat i przenieść tam umysł młodego czytelnika.

Za rok będziemy świętować dwudziestolecie wydania pierwszej części (Harry Potter i Kamień Filozoficzny) - kto by się spodziewał, że ta powieść ma aż tyle lat. W Polsce wydano ją z prawie rocznym opóźnieniem 2000 roku. Seria dla autorki okazała się żyłą złota, a książki są kupowane do dziś i nawet należą do kanonu lektur. Zatem wstydem możemy nazwać nie przeczytanie choć żadnej części. Pamiętajcie - film to nie to samo!


Nie obawiajcie się, że książki wydanej 20 lat temu będziecie musieli długo szukać, a wydanie będzie nieaktualne. Wydawnictwo Media Rodzina kolejny raz wydaję Harrego Pottera, tym razem w wersji z ilustracjami Jima Kay'a. Książka ta w twardej oprawce, z zapierającymi dech malunkami to istne małe dzieło sztuki. Święta już tuż, tuż, więc może to dobry pomysł na prezent dla naszego malucha (nawet tego co bardziej ceni sobie świat wirtualny). Nic innego mi nie pozostaje jak polecić wam to wydanie Harrego Pottera i Komnaty Tajemnic.


Paulina

sobota, 22 października 2016

"Tak się kręciło. Na planie 10 kultowych filmów PRL" - Andrzej Klima

Znalezione obrazy dla zapytania tak się kręciło
Należę do tego pokolenia, które niepochlebnie wypowiada się o Polskiej kinematografii. Mój rocznik nie zna takich filmów jak "Miś", czy "Rejs", a kojarzymy Polskie kino jedynie z "Kacwawą" i żenującymi komediami romantycznymi. Dlatego niezmiernie się ucieszyłam na propozycję zrecenzowania książki o dobrych czasach Polskiego filmu. Ja próbuję choć troszkę interesować się tym co się dzieje na "wielkim ekranie". Niezmiernie ciekawi mnie strona techniczna powstawania filmu i także oceniania go pod takim kątem (np: montażu). Jednak mało oglądam produkcji kręconych w naszej ojczyźnie. Więc czas się dokształcić! Nie zwlekajmy.
Na pierwszy ogień idzie "Popiół i diament" w reżyserii Andrzeja Wajdy. Film, którego jeszcze nie udało mi się oglądnąć, ale z pewnością dziennikarz Andrzej Klima mnie do tego namówił. Związku z tym, że film był kręcony w czasach PRL-u (jak i wszystkie inne produkcje z tej książki) wiążą się z nim ciekawe anegdoty.
"A kręciliśmy tego poloneza przez trzy dni. To była kwestia tego, że była jedna kamera, a taśma na wagę złota. Kierownik produkcji nosił taśmę jak własne dziecko".
Kolejnym dziełem jest "Nóż w wodzie" Romana Polańskiego.

"Polański bowiem, zafascynowany figurą odkrytej na basenie Jolanty Umeckiej (...) a fakt, że nie spełniała oczekiwań stawianych przed nią na planie, przez reżysera, powodował u Umeckiej strach i stres (...) Ze stresu podjadała w ukryciu (pod koją miała ukryte spore zapasy jedzenia: kiełbasy, chleba, jabłek) (...), "Seksowna dziewczyna z pierwszych ujęć przeobrażała się w pucołowatą babę. Wyciągaliśmy ją z Kostenką na długie biegi, a kiedy brakowało jej sił, wlekliśmy ją na pasku przawiązanym do nadgarstków. "
Dalej Klim wspomina o rejsie, którego niektóre sceny pamięta nawet i moje pokolenie.

 Znalezione obrazy dla zapytania rejs piwowski memy

"Rejs w reżyserii Marka Piwowskiego (...) jako metafora Polski (...): kraj jak statek na Wiśle, płynie od mielizny do mielizny pod dowództwem kapitana, który nie wie, co się dzieje na pokładzie i pod nim"
W książce nie mogło zabraknąć filmu "Miś" Stanisława Barei. Rozdział otwiera zdjęcie na, którym widzimy panią zajadającą się pierogami, by uzyskać w ten sposób lepszy angielski akcent. Scena ta śmieszy do dziś.

I oczywiście "Seksmisja", która jest na okładce "Tak się kręciło...". Ale by dowiedzieć się ciekawych niuansów, które zaszły przy jej kręceniu musicie przeczytać książkę. Miłej lektury.

Polecam, Paulina

niedziela, 11 września 2016

Książka Racheli

Znalezione obrazy dla zapytania książka racheli

Wydawnictwo media rodzina z serii Gorzka Czekolada (inna książka z serii: LINK) wydało powieść "Książka Racheli" autorstwa Sissel Vaeroyvik. Akcja rozgrywa się w XIX i XX wieku. Po śmiertelnym wypadku samochodowym rodziców Ella wraca z USA do Norwegii, to rodzinnego Bergen. Ma zająć się pogrzebem i sprawami formalnymi. Spotyka się z rodziną, którą nie widziała od wielu lat. Cześć domu rodziców wynajmuje starsza pani - Rachela. Rachela opowiada Elii historię swojego życia, która zaczyna się od wysłania jej wraz z bratem z Bratysławy do Norwegii. Uciekają przed nazistami, a ich narodowość jest żydowska.

Rachela jest silną osobą, która przez całe życie szukała tożsamości. Opowieść o jej dorastaniu, szukaniu szczęścia jest fascynująca i wciąga. Jej trudna przeszłość, mimo tego, że nigdy nie trafiła do obozu koncentracyjnego, wzrusza do łez. "Książka Racheli" to powieść o tym, jak stale się podnosić, nawet po najgorszym niepowodzeniu.

Zbliża się jesień, a my mamy coraz większą ochotę na powieści obyczajowe, tzw. "do kominka". Myślę, że "Książka Racheli" będzie strzałem w dziesiątkę.

Paulina

sobota, 27 sierpnia 2016

Seriale warte wiele

Ze względu na to, że seriale to teraz gorący temat, to nawet ja zaczęłam je oglądać. Co prawda "Gry o tron" nie zamierzać zaczynać - zbyt dużo sezonów, zbyt dużo straconego czasu, ale udało mi się liznąć innych rzeczy. Przedstawię wam tu produkcję, które z całego serca polecam i uważam, że trzymają poziom. Czas start.

1. Utopia


Na razie to mój serial numer one. Myślę, że to był trzeci serial w moim życiu, który zaczęłam oglądać i pokochałam go bez pamięci. Kocham go za pokręconą fabułę, za brutalność w dobrym stylu, za wszystkie trupy, które się przez niego przewinęły (bo przecież bez wątku kryminalno podobnego się nie obędzie), za kolory, za świetną grę aktorską, za piękny brytyjski akcent, za to że drugi sezon nie był gorszy od pierwszego. Jeżeli chcesz się wkręcić w coś co Cię wciągnie bez reszty, jak najbardziej polecam Utopie. I soundtrack!



Serial opowiada historię grupki ludzi, którzy wchodzą w posiadanie niepublikowanej wcześniej części kultowej powieści graficznej "The Utopia Experiments" ("Eksperyment Utopia" ), w której podobno zawarto trafne przepowiednie dotyczące największych katastrof ubiegłego stulecia. Sprowadza to na nich uwagę międzynarodowej, tajnej organizacji, znanej pod nazwą "The Network" ("Sieć"), której muszą unikać, by przeżyć. Bohaterowie muszą odkryć tajemnice zapisane na kartach manuskryptu, zanim opisane katastrofy staną się rzeczywistością.                                                                                                                                                                       źródło; Wikipedia.


Wiem, że fabuła brzmi dziwnie....



2. Stranger Things

Serial, który jest uznawany za najlepszą produkcję Netflix. Ma na razie jeden sezon, ale 
producenci zapowiedzieli drugą część. Kocham go za piękne lata 80 (w których nigdy nie żyłam ),
za dreszczyk emocji, za dzieciaki aktorów, z przypomnienie mi ET-i , za estetykę obrazu, światło.


Polecam smakoszom seriali.




W nocy 6 listopada 1983 w Hawkins w stanie Indiana w tajemniczych okolicznościach znika dwunastoletni Will Byers. Jego matka, Joyce, chce za wszelką cenę odnaleźć syna, część mieszkańców uważa jednak, że oszalała. Komendant miejscowej policji, Jim Hopper, rozpoczyna oficjalne śledztwo w sprawie zaginięcia. Następnego dnia w miasteczku pojawia się tajemnicza dziewczyna z nadprzyrodzonymi umiejętnościami, zdająca się posiadać wiedzę na temat tego, gdzie podział się Will. Kiedy mieszkańcy Hawkins zaczną zbliżać się do prawdy, będą musieli zmierzyć się nie tylko ze złowrogą rządową agencją, ale też znacznie bardziej podstępną siłą, która chce pożreć ich wszystkich                                                                                                       źródło; Wikipedia

3. Mr. Robot


Polecam go wszystkim informatykom, hackerom, ludzi wierzących w zakłamanie rządu 
i całego dzisiejszego świata. Estetycznie ten serial ma u mnie 5. Dialogi miażdżą, fabuła wciąga.
Drugi sezon trochę mnie przerósł, ale pierwszy to majstersztyk. 


Protagonistą serialu jest Elliot Alderson - młody, aspołeczny haker nastawiony negatywnie do wielkich korporacji. Jego choroba na tle psychicznym znacznie utrudnia kontakty interpersonalne. Najłatwiejszą drogę do "kontaktu" z ludźmi bohater odnajduje w hakowaniu ich. Przez swoje umiejętności, stanowisko specjalisty ds. bezpieczeństwa w firmie AllSafe oraz nastawienie do świata wzbudza zainteresowanie fsociety - podziemnej grupy anarchistycznych black hat hakerów. Przez taki obrót spraw bohater za dnia jest niewyróżniającym się pracownikiem korporacji, a w nocy hakerem walczącym o wolność społeczeństwa.                                                                                 źródło: Wikipedia
.

Brak koncentracji i czasu

Wpadamy w rutynę. Szybko się nudzimy. Potrzebujemy wciąż nowych bodźców. Zastanawiamy się dlaczego czytelnictwo spada, a sami często nie możemy się skupić na lekturze. Czytanie przez kilka godzin to już teraz luksus na który na prawdę mało ludzi może sobie pozwolić. Nie przez brak czasu, ale brak umiejętności skoncentrowania się. Filmy z długimi ujęciami, które się ciągną, a cały seans trwa 3h - nie tego teraz oczekujemy. Oczekujemy szybkiej rozrywki. Filmy akcji, gdzie słaby żart goni następny. Krótkie filmiki na YouTubie o kotkach lub z serii "oczekiwania vs. rzeczywistość". Muzyka też szybka, utwór do potańczenia, wyskakania się do 4 minut.
Znalezione obrazy dla zapytania rutyna
Rutyna jako związek chemiczny - taki żarcik :)
 Nie neguję tego, świat się zmienia, a razem z nim my. Ale z nowego świata, w którym będą rządzić roboty, sztuczna inteligencja wybierzmy to co najlepsze, a brudy odrzućmy. Internet - wynalazek, który tak zmienił nasze życie może być pięknym narzędziem. Ale też pięknym zjadaczem czasu. Odrzuć to co tylko marnuje, zjada, a nie rozwija. Odinstaluj aplikacje, gierki, od subskrybuj niewnoszące nic kanały na YT. Zacznij się rozwijać. Zrób to o czym od zawsze marzyłeś. Czas, który wygospodarujesz możesz zamienić umiejętności. Zawsze chciałeś przebiec maraton? To nie jest nieosiągalne! Zacznij! Nauka nowego języka, programowanie w C++, zdobycie Kilimandżaro, odwiedzenie Tajwanu, pływanie delfinkiem - każdą z tych umiejętności lub wrażeń mógłbyś posiąść gdybyś tylko chciał. A przecież dla chcącego nic trudnego.

 Nie jestem coachem motywacyjnym i nie chce nim być, ale zwracam na nasze marnotrawstwo czasu! Zauważyłam ostatnio, że mniej czytam. Przez jakiś czas przerzuciłam się na seriale. Oglądałam te, które wg, mnie trzymają poziom (Utopia, Stranger Things), ale przeszkadzało mi to że więcej oglądam, niż składam literki podczas czytania powieści. Po 3 msc oglądanie series znudziło mi się. Miałam listę na wakacje - filmy do obejrzenia - nawet do połowy jej nie skończyłam. Dlatego teraz, jak syn marnotrawny, wracam do książek. I tu pojawia się problem - brak chęci koncentracji. Lektura nie niesie ze sobą specjalnie dużo bodźców - tylko literki, wyobraźnia to już twoja sprawa. Dlatego proszę te 10% ludzi, którzy jeszcze czytają - nie przestawajcie! Dziś to super cenna umiejętność i pielęgnujcie ją. Ja mam nadzieje, że blog trochę odżyję i będę pisać więcej. Mam też zamiar pisać krótkie recenzję seriali i filmów - dla urozmaicenia. Zapraszam na przyszłość i dzięki za przeczytanie moich nieposklejanych w całość przemyśleń. Zostaw komentarz.
Paulina

sobota, 13 sierpnia 2016

Listy niezapomniane TOM II



Wydawnictwo SQN powraca z drugim tomem korespondencji godnej szerszego grona odbiorcy. Jeżeli jeszcze nie zapoznałeś się z pierwszym tomem, zapraszam do recenzji [LINK].

Zaczynając od rzeczy nieistotnych, czyli sposób wydania książki - wydawnictwo znowu nie zawiodło. Ta książka po prostu zdobi regał! Gruba okładka, w środku piękne zdjęcia... Może to jednak nie jest tak nieistotne? Wszyscy przecież lubimy ładne przedmioty.

A treść? Myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. Przez stronice przewijają się listy osób bardziej znanych, jak i zwykłych śmiertelników, których los obdarzył niezwykłym życiem. Przeglądając książkę na początku natknęłam się na list od Dumbledora (dyrektora Hogwartu) do Stevena Armesa. Była to odpowiedź na wcześniejszą korespondencje Pana Armensa, który ubiegał się o stanowisko nauczyciela czarnej magi w szkole. Mogę tylko zdradzić, że w imieniu Dumbledora napisała J.K. Rowling :)

Mojego tatę zainteresował list Lincolna do Fanny McCullough - córki przyjaciela, który zginął podczas wojny secesyjnej. Dziewczyna popadła w depresje, a sam prezydent odpowiedział jej pełnym współczucia listem.

"W tym ponurym świecie smutek nawiedza każdego, lecz młodych przyprawia o szczególny ból, ponieważ atakuje ich, gdy nań nieprzygotowani"

                                                                                              Abraham Lincoln

Oprócz tego znajdziemy w książce korespondencje Winstona Churchilla, Janis Joplin, Toma Clancy, Ursuli Le Guin, Jacka Londona, Jane Austen, Johna Lennona, Mozarta, Charlotte Bronte, Victora Hugo. Znajdziemy również dwa polskie pierwiastki: Jan Paweł IIo raz pocztówki Piotra Skrzyneckiego do Grzegorza Turnaua.

Zapraszam do lektury, Paulina

środa, 6 lipca 2016

Piekielnie twarda sztuka - ćwiczenia i dieta dla zuchwałych

Oj dużo jest książek o tym jak zrzucić zbędę kilogramy, głównie skierowane do kobiet. Niby kochamy nasze ciało, powtarzamy sobie; "Krągłości są kobiece", a jednak marzymy o figurze modelki. Tak! Nasz życie jest pełne sprzeczności. Ale kiedy już w końcu szalka przeniesie się na stronę szczupłej sylwetki, kiedy robimy pierwszy krok...musimy jakość zacząć. Część osób wpada na głodówkę (bardzo zła decyzja), inne próbują odstawić słodycze (zwykle to postanowienie kończy się po tygodniu) itp.



 Ale Christmas Abbott - międzynarodowa gwiazda crossfitu - podkreśla jak ważna jest wytrwałość. Stawia nam wyzwanie 3 tygodni. Przekonuję "hej, no przecież to tylko niecały miesiąc, dasz radę". Kto by się nie skusił, gdyby za to miałby otrzymać zdrowe, piękne ciało. Ale jest haczyk (oczywiście) - po 3 tyg. nie możemy wrócić do fastfoodów, braku ruchu i tym podobnych rzeczy. Ale te kilka tygodniu są startem, wdrożeniem się. Oczywiście dieta i sport - nierozłącznie, zawsze razem przy dokonywaniu pozytywnych zmian w naszym ciele. Jeżeli mam być szczera to dieta jest ciutkę "mocniejsza", niż ćwiczenia, bowiem na ćwiczenia poświęcamy tylko 12 minut. Haczyk jest taki - "ciężkie" 12 minut. Dużo w samym treningu jest pajacyków i przysiadów. Autorka największą uwagę skupia na pupie, więc jeżeli uważasz ją za swoją piętę Achillesa, to książka dla Ciebie.



Jeżeli chodzi o dietę, na pewno nie jest ona dla wegetarianek - dużo w niej mięsa (bo potrzebujemy białka), ale dla równowagi swoje miejsce też mają owoce i warzywa. Christmas proponuje 5 posiłków dziennie, gdzie najważniejsze jest śniadanie w którym ważną role odgrywają jajka. W książcę znajdziemy wiele przepisów.

Do wyboru mamy 4 opcji metamorfozy: Minimalistka, Reformatorka, Zdobywczyni, Sportsmenka. Od tej najlżejszej, do tylko dla wybranych :)


Uważam, że ten poradnik to "coś fajnego" na start. Znajdziemy w nim motywacje i wiele przydatnych porad. Ale jednak siłę i zdeterminowanie musimy odnaleźć w sobie. Życzę powodzenia.

Paulina

niedziela, 22 maja 2016

Grimm City, Wilk! - Jakub Ćwiek

Fani "Dreszczu" i "Chłopców" bardzo dobrze znają Jakuba Ćwieka - polskiego autora 19 książek, licznych opowiadań, artykułów publicystycznych i scenariuszy. Miesiąc temu na rynku ukazała się nowa powieść - "Grimm City, Wilk!". Autor zapuszcza się w nowe rejony. Łączy motywy popularnych baśni i kryminału. Sama okładka budzi już skojarzenia z czerwonych kapturkiem.


 Ćwiekowe miasto zbudowano na ciele pokonanego olbrzyma, a miasto napędza czarna, gęsta ciecz wydobywająca się z serca stwora. Miasto cechuje wysoki przemysł. Czyste powietrze zamieniono na smog. Kapitalizm wre. Opowieść zaczyna przypominać oryginalne teksty braci Grimm, a nie przetworzone opowiastki, bez krwi, intryg i z zawsze szczęśliwym zakończeniem. 

Taksówkarze padają jak muchy. Na przestępczą scenę wkracza bezkompromisowo Nowy Gracz. Oficer policji Wolf ginie we własnym mieszkaniu. Miasto, w którym nie wybacza się żadnych błędów. Każdy pilnuję własnego nosa, interesów, nauki moralne nie istnieją. 


Jeżeli szukacie brudnego kryminału w równie brudnym mieście, to już znaleźliście. Uważam, że fani Ćwieka też nie będą zawiedzeni. Dla mnie to była pierwsza książka Jakuba i może za jakiś czas zacznę sobie "Chłopców".  Na słoneczne wakacje w sam raz.

Polecam, Paulina


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu SQN.