niedziela, 29 października 2017

Humanista programuje? "JavaScript dla dzieci - programowanie na wesoło"


Jestem w miejscu mojego życia, gdzie muszę podjąć ważny wybór - drogę zawodową. Trudno przewidzieć co będzie pożądane na rynku za kilka lat - kiedy skończę studia - jak bardzo zmieni się świat, co przejdzie do lamusa. Ja ostatnio zaczęłam coraz bardziej interesować się architekturą i coraz poważniej biorę studia architektoniczne pod uwagę. Ale gdzieś w głowie, z tyłu brzęczy, że technologia to przyszłość. Naukowcy trąbią, że niedługo wszyscy będziemy  programować, że nasze domy i samochody będą inteligentne (a może już są). Więc pomyślałam, że nie będę sobie zamykać drogi do informatyki, tylko spróbuję trochę programowania.

W szkole miałam kilka podstaw do języka C++, ale nie było to miłe spotkanie. Trochę bałam się książek, a właściwie opasłych tomisk, z bardzo rzeczowym językiem - do nauki programowania. Więc kiedy zobaczyłam poradnik wydawnictwa PWN "JavaScript dla dzieci - programowanie na wesoło" Nicka Morgana, to od razu pomyślałam, że to książka dla mnie.

To, że jest to pisane z myślą o dzieciach, jest największym plusem tej pozycji. Brak trudnych, naukowych sformułowań, nie potrzebne są jakiekolwiek podstawy informatyki do zaczęcia lektury (oprócz używania wyszukiwarki :)), sprawia, że każdy może "JavaScript..." przeczytać z pełnym zrozumieniem. Oczywiście nie jest to książka dla bardzo małych dzieci, powiedziałabym, że jest to pozycja dla młodzieży.
   
Pełno to prostych przykładów, które tłumaczą zawiłe algorytmy w przystępny sposób. Kolorowe ilustracje, używanie kolorowych czcionek, sprawia, że nawet Java staje się czymś łatwym.
Pod koniec czytania poradnika będziemy już w stanie pisać proste gry komputerowe!

Polecam "JavaScript dla dzieci - programowanie na wesoło" wszystkim, którzy lubią logiczne myślenie i łamigłówki - czyli nie tylko fanom komputerów. Wszystkim z dziećmi, ciekawymi świata i tym co jeszcze nigdy nie spróbowali programowania.

Dobrej lektury, życzy Paulina!

sobota, 7 października 2017

"Baśnie osobliwe" Ransom Riggs


Na pewno kojażycie "Osobliwy dom Pani Peregrine" LINK oraz "Miasto cieni" LINK. Na podstawie pierwszej części powstał film, a książka ma zapewne ważne miejsce na półce każdego fana fantasy i powieści przygodowych. Autor powraca z "Baśnimi osobliwymi", przypominając trochę J.K.Rowling, która prócz głównej serii Harrego Pottera, również wypuszczała książki, które dopełniały serie, jak i świat fantasy.




Kiedy wydaję się, że wszystkie światy fantasy zostały wymyślone, że czarownice już były, że hobbity już były, że wilkołaki już były, Riggs okazuję się być człowiekiem z tak bujną wyobraźnią, że jeden świat to dla niego zdecydowanie za mało. W swoich opowiadaniach nawiązuje do baśni braci Grimm, do klasyki, wprowadzając nowe wątki, odkurzając stare opowieści. Pierwsze opowiadanie o opobliwym tytule (jakże by inaczej): "Znakomici ludożercy" opowiada przerażająco historię o kanibalach, których tragizmem jest właśnie ich kanibalizm. Bo nie są oni źli z natury, ale jeść ludzi muszą. Ransom wydaje się być ciutkę szurniętym pisarzem, szalonym naukowcem pióra. Odnaduję w tak dziwnej i strasznej historii, powód do smutku, współczucia niepotencjalnym ofiarom (mieszkańcom miasteczka), ale teoretycznym zabójom: kanibalom.

Wszystkie powieści Ransoma Riggsa są kunsztownie wydane i z tą nie mogło być inaczej. Gruba okładka, złote zdobienia, no i ilustracje (Andrew Davison). Spójrzcie również na pierwszą stronę książki, która choć zwykle przedstawia sprawy formalne i nieistone dla czytelnika, w tym wydaniu może okazać się nadwyraz interesująca.
Dobrej lektury, życzy Paulina.

wtorek, 15 sierpnia 2017

Pod Wierzbą Płaczącą - Kamil Krzemiński


"Stał przed furtką. Małym, drewnianym wejściem na podwórko. Dziwił się, jakim cudem to coś, na czym delikatnie położył dłoń, nie rozleciało się przez ostatnie dwa lata..."

Głównym bohaterem powieści "Pod Wierzbą Płaczącą" jest Tomek - poważany bisnesman z Warszawy. Można by powiedzieć, że się "chłopak dorobił". Mając zaledwie ponad 30 lat na karku zarobił dostateczną ilość pieniędzy by wieść życie bez ograniczeń. Ale jak to bywa na tym świecie, nigdy nie będzie z górki. Okazuję się, że ten w sile wieku facet ma raka mózgu i to do tego nieuleczalnego. Zostaje mu rok życia i Tomek zaniecha jakiekolwiek leczenie. Mając przed sobą te kilkanaście miesięcy, postanawia odgrzebać stare sprawy, wrócić do domu jego mamy...

Domek, w którym wcześniej mieszkał z matką i bratem, nie przypomina już miejsca w którym można by było bezpiecznie spędzić noc. Bohater nie tylko pierwszą noc pobytu w rodzinnej wsi spędza w swoim Porsche. Odwiedza go pani Wandzia, stara przyjaciółka matki, i może właśnie od niej Tomasz, zaczyna wracać do dawnej rzeczywistości i odrapywać rany. Ma przed sobą ambitny plan wyremontowania budynku, ale i poukładania starych spraw. Jego mama nie żyje, brat zresztą też. Ale okazuję się, że jednak Tomek ma rodzinę, ku naszemu i jego zdziwieniu. Okazuję się, że są osoby, które niejedną noc nie mogły przespać, z powodu wyjazdu  Tomka do stolicy. Bohater na nowo odnajduję więzi, z jego miłością z czasów szkolnych. Staję się hojną osobą, o wielkim sercu. O tym jak trudno było wrócić do starych znajomości, do starych realiów przekonacie się w "Pod Wierzbą Płaczącą".

Zakończenie, książki było dla mnie dość problematyczne. Podczas całej lektury nie czułam, żeby fabuła zbiegała się do jednego punktu. Nie wiedziałam co mogło by zakończyć "Pod...". Dlatego sam koniec wydał mi się za szybki, tak jak by był kończony na siłę, lub gdyby zabrakło kartek. Nie wiem jakie powinnam mieć po nim odczucia, pozytywne, czy negatywne. Pan Kamil wydaje mi się, że chciał trochę thrilleru, ale nie do końca wyszło to zgrabnie. Panie Kamilu piszę Pan ciekawym językiem i te 300 stron prozy przeczytałam ponad przeciętnie szybko, historia jest interesująca. Niech się Pan rozwija, a ja czekam na kolejne dzieła.

Powieść ta jest debiutem Kamila Krzemińskiego. Bardzo kibicuję początkującym autorom, bo sama kiedyś w przyszłości chciałabym coś napisać i wiem jak trudno się do tego zabrać, poukładać w głowie, to co zaraz będzie się chciało przelać na papier. Pan Kamil w dodatku wydał książkę sam, a to domaga się jeszcze większego podziwu. Gratuluję mu, że udało mu się pracę dokończyć i że ma jeszcze chęci na kolejne powieści. Ja trzymam kciuki.

Dobrej lektury życzy Paulina

środa, 9 sierpnia 2017

Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć

Znalezione obrazy dla zapytania fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć scenariuszOglądałam ostatnio jakiś amerykański talkshow, do którego są zapraszani różnej maści celebryci. Ten odcinek był akurat z Eddim Redmayne'em - możecie go kojarzyć choćby z Teorii Wszystkiego (zagrał tam główną rolę Stephena Hawkinga). Eddie, uroczy chłopak, opowiadał o tym jak chodził do szkoły z kierunkiem przewodnim: historia sztuki. Prowadzący miał żarty z tego, że to nie była przyszłościowa szkoła, ale zdecydowanie śmieszniejsze okazało się to, że aktor pisał prace na 12 tys. słów o obrazie, który praktycznie pokazuje granatowy prostokąt na czarnym tle. Ponadto okazało się, że jest "colour blind", wiec nie rozróżnia kolorów.
 

Zaczęłam o Eddim, bo to on jest pierwszoplanowym aktorem w filmie z magicznego świata Harrego Pottera - "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć". Od premiery filmu w polskich kinach minęło już pół roku, wiec jeżeli jesteście fani serii J.K. Rowling, czas wybrać się na seans w domowym zaciszu. Ja od wydawnictwa Media Rodzina otrzymałam egzemplarz oryginalnego scenariusza tego filmu. Jak wszystkie książki o HP jest pięknie wydany, w grubiej granatowej (tak jak obraz opisywany przez Eddiego :)) oprawie. W środku znajdziemy minimalistyczne ilustracje owych fantastycznych filmów.

Eddie swoim hipnotyzującym wzrokiem zaczarował mnie w filmie. Moja moja młodsza siostra bawiła się świetnie. Minusem produkcji są efekty specjalne, które trochę kuleją.

Zapraszam Was do ciągłego zagłębiania się z świat różek, teleportów i kociołków. Dobrej lektury i seansu życzy Paulina.

poniedziałek, 8 maja 2017

"Silver Pierwsza księga snów" Kerstin Gier

Oj dawno mnie tutaj nie było. Wydawnictwo pewnie już usuwa mnie z listy blogerów :) Ale za to przychodzę z czymś na prawdę dobrym.
Prawda jest taka, że "Silver" zostało mi ukradzione przez moją młodszą siostrę. Jako wygłodniała wilczyca po kilku dniach szukania ofiary (bo gdy już skończy się czytać Harrego Pottera to nie ma się co czytać) znalazła w moim pokoju książkę o bardzo ciekawej okładce. Na samym środku widać ciutkę przekrwawione oko, wokół niego jaszczury, kluczuki (do Bóg wie czego), kwiaty i nietoperki. Całość na czarnym tle. Na pierwszej stronie odnajdujemy wiersz o śnie, autorstwa S.T.Coleride. Powieść została szybko pożarta przez żarłoczną wilczycę i pozostawiła posmak, i chęć na więcej (na szczęście są kolejne części :)). Mi pozostało jedynie przeczytać samej "Silver" - coś nie tylko dla dzieci.

Główna bohaterka Liv dużo podróżuje jak na swoje "naścielat". Jej mama ciągle na walizkach, ciągle w delegacjach, poszukuje miłości swojego życia. Liv wraz z siostrą w końcu lądują w Londynie, w prywatnej szkole, gdzie trzeba nosić mundurki.
Nastolatka przywiązuje dużą wagę do swoich snów. Tajemnicze zielone drzwi z klamką w kształcie jaszczurki. Gadające kamienne posągi. Chyba każdy z nas miewał sny, za które można by zamknąć w Kobierzynie (psychiatryk pod Krakowem). Oczywiście w całą historię muszą się jeszcze wplątać chłopcy (na jakby inaczej, w końcu to książka dla nastolatek!).

Całość jest napisana bardzo prostym językiem, dużo tutaj humoru i mrugnięć do czytelnika. Duże litery z pewnością ułatwią lekturę młodszym czytelnikom. "Silver" jest pięknie wydane i zwróciło uwagę nawet mojego taty, który raczej nie zaczytuję się w tego rodzaju książkach. Mi nawet okładka trochę przypomina "Alicję w Krainie Czarów". Jeżeli macie w domu wilczycę w wieku gimnazjalnym, to myślę, że to będzie dobry prezent, na przykład na Dzień Dziecka (ale przecież każdy jest dzieckiem, babci też możecie coś kupić, nie dyskryminując dziadka:)).
Życzę dobrej lektury.

Pozdrawiam, Paulina

poniedziałek, 6 lutego 2017

Harry Potter i Przeklęte Dziecko


Na moim blogu temat Harrego Pottera powtarzany był wielokrotnie, więc jak mogłoby zabraknąć recenzji najnowszej części "Harry Potter i Przeklęte Dziecko".

„Harry Potter i Przeklęte Dziecko” to scenariusz spektaklu teatralnego Jacka Thorne’a, który swoją formą przypomina dramat. Został napisany nie tylko przez J. K. Rowling, ale również przez Jacka Thorne’a i Johna Tiffany’ego. Uważam, że właśnie forma scenariusza może odstraszyć niektórych czytelników przyzwyczajonych do jednolitego tekstu, bez podziału na role. Rzadko zdarza się nam czytać scenariusze, więc przez to może okazać się to zadanie zbyt trudne - zapewne wiele osób wolało by zobaczyć to historie na wielkim ekranie i przekonać się jak rzeczywiście ona wygląda.

Harry Potter nigdy nie miał łatwego życia, a tym bardziej teraz, gdy jest przepracowanym urzędnikiem Ministerstwa Magii, mężem oraz ojcem trójki dzieci w wieku szkolnym - przekonuje nas wydawnictwo. Nie wiem jak was, ale mnie zawsze interesowało co się dzieje "potem". Jak będzie wyglądało dorosłe życie bohaterów, kiedy będą mieć dzieci, nie zawsze ciekawą pracę i kredyt do spłacenia. Czy będę pamiętać o tych wspaniałych przygodach, które spotkały ich w dzieciństwie?
Jak wygląda życie dorosłego Mikołajka, czy nadal ma swoją paczkę i ciągle pakuje się w kłopoty? Jak wygląda dorosłe życie Pipi, a jak Krzysia ze Stumilowego Lasu, może nawet Puchatek dorósł?
J.K.Rowling zna nasze potrzeby aż za dobrze, a jak poradziła sobie z ich zaspokojeniem?

Podczas gdy Harry zmaga się z natrętnie powracającymi widmami przeszłości, jego najmłodszy syn Albus musi zmierzyć się z rodzinnym dziedzictwem, które nigdy nie było jego własnym wyborem. Gdy przyszłość zaczyna złowróżbnie przypominać przeszłość, ojciec i syn muszą stawić czoło niewygodnej prawdzie: że ciemność nadchodzi czasem z zupełnie niespodziewanej strony.

Książka nie była dla mnie aż tak wciągają jak pozostałe części HP. Nie wiem czy problemem jest forma (scenariusz), czy może J.K.Rowling powinna przestać już kontynuować serie (która i tak jest jedną z najbardziej poczytnych książek dziejów). Odradzam tą książkę tym co nigdy nie przeczytali żadnych z części HP, to nie ma sensu nagle przeczytać ostatnią z części. Jednak osobą, które uwielbiają tą serie radzę spróbować swoich sił w "Harry Potter i Przeklęte Dziecko". Życzę miłej lektury.

Paulina

Noworoczne postanowienia wciąż aktualne?


Minął przeszło miesiąc od Nowego Roku. Mocno wierzymy w to, że co roku możemy zacząć od nowa, otworzyć nowy rozdział naszego życia, zostawić za sobą niezdrowe nawyki. Stąd biorą się noworoczne postanowienia. Tyle, że często są to słowa rzucane na wiatr, bardziej prośby, marzenia, niż nowe obowiązki, które doprowadzą nas do celu.


Jeżeli wraz z Nowym Rokiem wymarzyłaś sobie nową, zdrową, zgrabną sylwetkę to samo pragnienie tego nie wystarczy. Jeżeli Twój zapał już zgasł, bo nadal, mimo chęci zgubienia kilogramów, waga stoi, możemy jeszcze to naprawić. Przede wszystkim nie stawiaj sobie wielkich celów. Podziel przemianę na małe kroczki. Nie musisz od razu planować całego roku, wystarczy najbliższy miesiąc, może kwartał? Nie musisz od razu zgubić 20 kg, na początek wyznacz sobie codzienne spacery. Jeżeli zaczniesz 5 bokserskimi treningami, basenem, maratonem i restrykcyjną dietą - możesz szybko się zniechęcić, może okazać się to zbyt dużo na początek.

Świetnym poradnikiem dla początkujących może okazać się "Fit rewolucja w 4 krokach". Nie jest to książka dla sportsmenek, osób które już kolejny rok kupują karnety na siłownię. Jest to to jak najbardziej książka dla tych co dopiero zamierzają zrobić pierwsze kroki. Znajdziesz w nim porady
jak trenować, jeść, odpoczywać, a przy tym jeszcze dobrze wyglądać. Brzmi zachęcająco? Cztery dziewczyny-Paulina Kuczyńska, Sylwia Nowak, Kasia Dziurska i Ada Palka- od dzieciństwa związane z aktywności fizyczną, pomogą Ci się zmierzyć z Twoim (pewnie corocznym) postanowieniem noworocznym - "schudnąć". Metodą małych kroczków, bez stresów osiągniecie na pewno wiele. Poradnik jest pełen zdjęć, które przykują Twoją uwagę, gdy zapał troszkę opadnie. Mnie najbardziej przypadła do gustu część Adrianny, która tłumaczyła zasady udanego treningu. Każde ćwiczenie, jest dokładnie wytłumaczone, przez co nie zrobimy sobie krzywdy. W
"Fit rewolucji" znajdziemy również ciekawe przepisy na smaczne i zdrowe dania. Trzymam kciuki za Twoją przemianę. Dobrej lektury.

sobota, 10 grudnia 2016

Harry Potter i Komnata Tajemnic


Harrego Pottera kojarzy każdy, nawet jeżeli książkę w ręce trzymał bardzo dawno temu. Nie jest to literatura wysoka, ale J.K. Rowling niezmiernie przyczyniła się do wzrostu czytelnictwa zwłaszcza u dzieci. Trzeba Jej przyznać, że umie wykreować magiczny świat i przenieść tam umysł młodego czytelnika.

Za rok będziemy świętować dwudziestolecie wydania pierwszej części (Harry Potter i Kamień Filozoficzny) - kto by się spodziewał, że ta powieść ma aż tyle lat. W Polsce wydano ją z prawie rocznym opóźnieniem 2000 roku. Seria dla autorki okazała się żyłą złota, a książki są kupowane do dziś i nawet należą do kanonu lektur. Zatem wstydem możemy nazwać nie przeczytanie choć żadnej części. Pamiętajcie - film to nie to samo!


Nie obawiajcie się, że książki wydanej 20 lat temu będziecie musieli długo szukać, a wydanie będzie nieaktualne. Wydawnictwo Media Rodzina kolejny raz wydaję Harrego Pottera, tym razem w wersji z ilustracjami Jima Kay'a. Książka ta w twardej oprawce, z zapierającymi dech malunkami to istne małe dzieło sztuki. Święta już tuż, tuż, więc może to dobry pomysł na prezent dla naszego malucha (nawet tego co bardziej ceni sobie świat wirtualny). Nic innego mi nie pozostaje jak polecić wam to wydanie Harrego Pottera i Komnaty Tajemnic.


Paulina

sobota, 22 października 2016

"Tak się kręciło. Na planie 10 kultowych filmów PRL" - Andrzej Klima

Znalezione obrazy dla zapytania tak się kręciło
Należę do tego pokolenia, które niepochlebnie wypowiada się o Polskiej kinematografii. Mój rocznik nie zna takich filmów jak "Miś", czy "Rejs", a kojarzymy Polskie kino jedynie z "Kacwawą" i żenującymi komediami romantycznymi. Dlatego niezmiernie się ucieszyłam na propozycję zrecenzowania książki o dobrych czasach Polskiego filmu. Ja próbuję choć troszkę interesować się tym co się dzieje na "wielkim ekranie". Niezmiernie ciekawi mnie strona techniczna powstawania filmu i także oceniania go pod takim kątem (np: montażu). Jednak mało oglądam produkcji kręconych w naszej ojczyźnie. Więc czas się dokształcić! Nie zwlekajmy.
Na pierwszy ogień idzie "Popiół i diament" w reżyserii Andrzeja Wajdy. Film, którego jeszcze nie udało mi się oglądnąć, ale z pewnością dziennikarz Andrzej Klima mnie do tego namówił. Związku z tym, że film był kręcony w czasach PRL-u (jak i wszystkie inne produkcje z tej książki) wiążą się z nim ciekawe anegdoty.
"A kręciliśmy tego poloneza przez trzy dni. To była kwestia tego, że była jedna kamera, a taśma na wagę złota. Kierownik produkcji nosił taśmę jak własne dziecko".
Kolejnym dziełem jest "Nóż w wodzie" Romana Polańskiego.

"Polański bowiem, zafascynowany figurą odkrytej na basenie Jolanty Umeckiej (...) a fakt, że nie spełniała oczekiwań stawianych przed nią na planie, przez reżysera, powodował u Umeckiej strach i stres (...) Ze stresu podjadała w ukryciu (pod koją miała ukryte spore zapasy jedzenia: kiełbasy, chleba, jabłek) (...), "Seksowna dziewczyna z pierwszych ujęć przeobrażała się w pucołowatą babę. Wyciągaliśmy ją z Kostenką na długie biegi, a kiedy brakowało jej sił, wlekliśmy ją na pasku przawiązanym do nadgarstków. "
Dalej Klim wspomina o rejsie, którego niektóre sceny pamięta nawet i moje pokolenie.

 Znalezione obrazy dla zapytania rejs piwowski memy

"Rejs w reżyserii Marka Piwowskiego (...) jako metafora Polski (...): kraj jak statek na Wiśle, płynie od mielizny do mielizny pod dowództwem kapitana, który nie wie, co się dzieje na pokładzie i pod nim"
W książce nie mogło zabraknąć filmu "Miś" Stanisława Barei. Rozdział otwiera zdjęcie na, którym widzimy panią zajadającą się pierogami, by uzyskać w ten sposób lepszy angielski akcent. Scena ta śmieszy do dziś.

I oczywiście "Seksmisja", która jest na okładce "Tak się kręciło...". Ale by dowiedzieć się ciekawych niuansów, które zaszły przy jej kręceniu musicie przeczytać książkę. Miłej lektury.

Polecam, Paulina

niedziela, 11 września 2016

Książka Racheli

Znalezione obrazy dla zapytania książka racheli

Wydawnictwo media rodzina z serii Gorzka Czekolada (inna książka z serii: LINK) wydało powieść "Książka Racheli" autorstwa Sissel Vaeroyvik. Akcja rozgrywa się w XIX i XX wieku. Po śmiertelnym wypadku samochodowym rodziców Ella wraca z USA do Norwegii, to rodzinnego Bergen. Ma zająć się pogrzebem i sprawami formalnymi. Spotyka się z rodziną, którą nie widziała od wielu lat. Cześć domu rodziców wynajmuje starsza pani - Rachela. Rachela opowiada Elii historię swojego życia, która zaczyna się od wysłania jej wraz z bratem z Bratysławy do Norwegii. Uciekają przed nazistami, a ich narodowość jest żydowska.

Rachela jest silną osobą, która przez całe życie szukała tożsamości. Opowieść o jej dorastaniu, szukaniu szczęścia jest fascynująca i wciąga. Jej trudna przeszłość, mimo tego, że nigdy nie trafiła do obozu koncentracyjnego, wzrusza do łez. "Książka Racheli" to powieść o tym, jak stale się podnosić, nawet po najgorszym niepowodzeniu.

Zbliża się jesień, a my mamy coraz większą ochotę na powieści obyczajowe, tzw. "do kominka". Myślę, że "Książka Racheli" będzie strzałem w dziesiątkę.

Paulina

sobota, 27 sierpnia 2016

Seriale warte wiele

Ze względu na to, że seriale to teraz gorący temat, to nawet ja zaczęłam je oglądać. Co prawda "Gry o tron" nie zamierzać zaczynać - zbyt dużo sezonów, zbyt dużo straconego czasu, ale udało mi się liznąć innych rzeczy. Przedstawię wam tu produkcję, które z całego serca polecam i uważam, że trzymają poziom. Czas start.

1. Utopia


Na razie to mój serial numer one. Myślę, że to był trzeci serial w moim życiu, który zaczęłam oglądać i pokochałam go bez pamięci. Kocham go za pokręconą fabułę, za brutalność w dobrym stylu, za wszystkie trupy, które się przez niego przewinęły (bo przecież bez wątku kryminalno podobnego się nie obędzie), za kolory, za świetną grę aktorską, za piękny brytyjski akcent, za to że drugi sezon nie był gorszy od pierwszego. Jeżeli chcesz się wkręcić w coś co Cię wciągnie bez reszty, jak najbardziej polecam Utopie. I soundtrack!



Serial opowiada historię grupki ludzi, którzy wchodzą w posiadanie niepublikowanej wcześniej części kultowej powieści graficznej "The Utopia Experiments" ("Eksperyment Utopia" ), w której podobno zawarto trafne przepowiednie dotyczące największych katastrof ubiegłego stulecia. Sprowadza to na nich uwagę międzynarodowej, tajnej organizacji, znanej pod nazwą "The Network" ("Sieć"), której muszą unikać, by przeżyć. Bohaterowie muszą odkryć tajemnice zapisane na kartach manuskryptu, zanim opisane katastrofy staną się rzeczywistością.                                                                                                                                                                       źródło; Wikipedia.


Wiem, że fabuła brzmi dziwnie....



2. Stranger Things

Serial, który jest uznawany za najlepszą produkcję Netflix. Ma na razie jeden sezon, ale 
producenci zapowiedzieli drugą część. Kocham go za piękne lata 80 (w których nigdy nie żyłam ),
za dreszczyk emocji, za dzieciaki aktorów, z przypomnienie mi ET-i , za estetykę obrazu, światło.


Polecam smakoszom seriali.




W nocy 6 listopada 1983 w Hawkins w stanie Indiana w tajemniczych okolicznościach znika dwunastoletni Will Byers. Jego matka, Joyce, chce za wszelką cenę odnaleźć syna, część mieszkańców uważa jednak, że oszalała. Komendant miejscowej policji, Jim Hopper, rozpoczyna oficjalne śledztwo w sprawie zaginięcia. Następnego dnia w miasteczku pojawia się tajemnicza dziewczyna z nadprzyrodzonymi umiejętnościami, zdająca się posiadać wiedzę na temat tego, gdzie podział się Will. Kiedy mieszkańcy Hawkins zaczną zbliżać się do prawdy, będą musieli zmierzyć się nie tylko ze złowrogą rządową agencją, ale też znacznie bardziej podstępną siłą, która chce pożreć ich wszystkich                                                                                                       źródło; Wikipedia

3. Mr. Robot


Polecam go wszystkim informatykom, hackerom, ludzi wierzących w zakłamanie rządu 
i całego dzisiejszego świata. Estetycznie ten serial ma u mnie 5. Dialogi miażdżą, fabuła wciąga.
Drugi sezon trochę mnie przerósł, ale pierwszy to majstersztyk. 


Protagonistą serialu jest Elliot Alderson - młody, aspołeczny haker nastawiony negatywnie do wielkich korporacji. Jego choroba na tle psychicznym znacznie utrudnia kontakty interpersonalne. Najłatwiejszą drogę do "kontaktu" z ludźmi bohater odnajduje w hakowaniu ich. Przez swoje umiejętności, stanowisko specjalisty ds. bezpieczeństwa w firmie AllSafe oraz nastawienie do świata wzbudza zainteresowanie fsociety - podziemnej grupy anarchistycznych black hat hakerów. Przez taki obrót spraw bohater za dnia jest niewyróżniającym się pracownikiem korporacji, a w nocy hakerem walczącym o wolność społeczeństwa.                                                                                 źródło: Wikipedia
.