poniedziałek, 8 maja 2017

"Silver Pierwsza księga snów" Kerstin Gier

Oj dawno mnie tutaj nie było. Wydawnictwo pewnie już usuwa mnie z listy blogerów :) Ale za to przychodzę z czymś na prawdę dobrym.
Prawda jest taka, że "Silver" zostało mi ukradzione przez moją młodszą siostrę. Jako wygłodniała wilczyca po kilku dniach szukania ofiary (bo gdy już skończy się czytać Harrego Pottera to nie ma się co czytać) znalazła w moim pokoju książkę o bardzo ciekawej okładce. Na samym środku widać ciutkę przekrwawione oko, wokół niego jaszczury, kluczuki (do Bóg wie czego), kwiaty i nietoperki. Całość na czarnym tle. Na pierwszej stronie odnajdujemy wiersz o śnie, autorstwa S.T.Coleride. Powieść została szybko pożarta przez żarłoczną wilczycę i pozostawiła posmak, i chęć na więcej (na szczęście są kolejne części :)). Mi pozostało jedynie przeczytać samej "Silver" - coś nie tylko dla dzieci.

Główna bohaterka Liv dużo podróżuje jak na swoje "naścielat". Jej mama ciągle na walizkach, ciągle w delegacjach, poszukuje miłości swojego życia. Liv wraz z siostrą w końcu lądują w Londynie, w prywatnej szkole, gdzie trzeba nosić mundurki.
Nastolatka przywiązuje dużą wagę do swoich snów. Tajemnicze zielone drzwi z klamką w kształcie jaszczurki. Gadające kamienne posągi. Chyba każdy z nas miewał sny, za które można by zamknąć w Kobierzynie (psychiatryk pod Krakowem). Oczywiście w całą historię muszą się jeszcze wplątać chłopcy (na jakby inaczej, w końcu to książka dla nastolatek!).

Całość jest napisana bardzo prostym językiem, dużo tutaj humoru i mrugnięć do czytelnika. Duże litery z pewnością ułatwią lekturę młodszym czytelnikom. "Silver" jest pięknie wydane i zwróciło uwagę nawet mojego taty, który raczej nie zaczytuję się w tego rodzaju książkach. Mi nawet okładka trochę przypomina "Alicję w Krainie Czarów". Jeżeli macie w domu wilczycę w wieku gimnazjalnym, to myślę, że to będzie dobry prezent, na przykład na Dzień Dziecka (ale przecież każdy jest dzieckiem, babci też możecie coś kupić, nie dyskryminując dziadka:)).
Życzę dobrej lektury.

Pozdrawiam, Paulina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz