piątek, 22 listopada 2013

Nie ma go z nami już 50 lat


Dziś, 22.11.2013 oprócz tego, że mamy rocznicę zamachu na Kennedy'ego (byłego prezydenta USA, więcej w KLIK), że właśnie dziś w Polsce możemy pierwszy raz w kinach zobaczyć "W pierścieniu ognia" ( druga część "Igrzysk śmierci")  mamy również 50 rocznicę śmierci C.S. Lewis'a. Prawie każdy wie, że to ten człowiek napisał kultową serię "Opowieści z Narnii". Każdy zna te książki, choć nie każdy czytał i oglądał, ale na prawdę warto. To po prostu się w głowie nie mieści jak nie by w takiej prostej książeczce można zamieścić takie głębie. Żałuję, że dopiero mając 13 lat przeczytałam pierwszą część. Bez tych książek, takich jak "Kubusia Puchatka", "Mikołajka", czy "Ani z zielonego wzgórza" nie ma dzieciństwa. Nie ma! Polecam, nawet w wieku powyżej 10 lat zaczęcie książki o Stumilowym Lesie. Bo klasyka nie przemija, tylko krąży jak duch po wiekach. A książki dla dzieci potrafią bardzo wielu rzeczy nauczyć dorosłych.

Paulina

piątek, 8 listopada 2013

Biała jak mleko, czerwona jak krew; czyli uczymy się pisać recenzje i co znaczy brak natchnienia


Już niedługo...Żeby napisać dobrą recenzje trzeba mieć natchnienie. To tak jak z pisaniem książek, czy wierszy. Nie napiszesz tego na drugi dzień. Czasami wystarczy chwila, a za innym razem będziesz siedzieć nad pustą kartką miesiąc. Tym razem nie miałam natchnienia, ponieważ obiecałam, więc napiszę.
W niektórych książkach dla gimnazjalistów, licealistów pojawia się takie pojęcie jak recenzja.  Pod pojęciem pisze jaki zasadami rządzi się wyżej wymieniona forma wypowiedzi. Ale recenzji nie pisze się szablonowo, wszystkie były by wtedy takie same. No, ale raz od zasady można odejść. Więc napisze tak jak się piszę na lekcja języka polskiego, całkowicie schematowo. Na początku wprowadzę czytelnika w lekturę, zapoznam z bohaterami itp.Przedstawienie czas zacząć:
"Biała jak mleko, czerwona jak krew" to debiutancka powieść włoskiego pisarza Alessandra D'Avenii. Nazywana przez krytyków współczesnym love story i bardzo słusznie. Książka opowiada o pierwszej, prawdziwej miłości, o dojrzewaniu oraz rozczarowaniach.

Głównym bohaterem jest Leo- zwykły nastolatek: często gra w piłkę nożną, ma szkolne problemy , ale oprócz tego...jest zakochany w Beatrice. I wszyscy żyli by długo i szczęśliwie, gdy by nie choroba Beatrice:białaczka. Postacie są dynamiczne i prawie na każdym kroku widzimy ich coraz to dojrzalsze posunięcia.
Oprócz naszych kochanków w książce występuje również Sylvia, Niko (chyba tak mają na imię najlepsi przyjaciele Lea). Jest też Naiwniak (nauczyciel Lea) i Terminator (pies, który bez ustanku ciągle sika).
Ciekawe w tej książce jest to, że nasz główny bohater podstawia pod ludzi, rzeczy, uczucia kolory. Dla niego Beatrice jest czerwona, tak jak jej włosy, S. jest niebieska. Wg. chłopca najgorszym kolorem jest biały. Biały to nicość, droga która nigdy się nie kończy, śmierć.

I tak oto skończyłam cześć (nazwijmy ją sobie) "opisową". Teraz czas na moje opinie, własne zdanie.
Osobiście uważam, że książka jest bardzo dobra, choć są pewna nie dociągnięcia. Polecam ją wszystkim zakochanym i ludziom, którzy o miłości marzą.
Zwykle ta część jest u mnie dłuższa, ale na temat tej książki nie mam nic więcej do powiedzenia.


Paulina


czwartek, 7 listopada 2013

Suzanne Collins - Kosogłos

"(...) najtrudniej jest wykorzenić najstraszniejsze wspomnienia, przecież je zapamiętujemy najlepiej"

Po ostatnich, krwawych igrzyskach Ćwierćwiecza Poskromienia w dwunastym dystrykcie nie pozostaje nic. Tak przynajmniej głosi Kapitol, lecz nie jest to do końca prawdą. Część mieszkańców, która przeżyła mieszka w Trzynastce - dystrykcie ulokowanym w podziemiach, rzekomo zniszczonym przez Kapitol. Wśród ocalałych oprócz naszej głównej bohaterki jest również jej matka, młodsza siostra oraz Gale. Trybutka z Dwunastego Dystryktu stała się dla ludności symbolem wolności. Choć jej zdrowie po minionych wydarzeniach zostało mocno nadszarpnięte, dziewczyna decyduje się aby zostać tytułowy Kosogłosem, symbolem rebeliantów.  Zaczyna pomagać mieszkańcom Dystryktów, zachęca ich do walki z kapitolińskimi rządami.

Rozterki uczuciowe Katniss wzbierają na sile. Obok niej jest Gale, na którym kiedyś jej zależało, ale jest także Peeta, który przebywa w Kapitolu, a gdy wreszcie się pojawia, nic już nie jest takie samo. Czy tym brutalnym świecie jest jeszcze szansa na miłość? Czy po tym wszystkim, co się wydarzyło, jest jeszcze ona możliwa? Tu wszystko jest prawdziwe, aż do bólu, nikt nie jest wieczny, ani wszechmocny, każdy może zginąć, a miłość... czy miłość to uczucie wywyższane tylko w literaturze, czy raczej bycie z kimś, z kim po prostu jest najwygodniej? 

Kosogłos - ostatnia książka z niesamowitej trylogii Suzanne Collins. Ostatnia część najbardziej dramatyczna, najbardziej wzruszająca, najbardziej krwawa w porównaniu do innych części. Bardzo ciężko będzie mi rozstać się z tą trylogią, ponieważ moje przywiązanie do bohaterów wzrastało z każdą przeczytaną kartką tej trylogii. Ale cóż wszytko, co dobre kiedyś musi się skończyć. Z wielkim smutkiem rozstaję się z tą trylogią, która jest moją ulubioną i mam nadzieję, że tak już zostanie.

/kasiekkk

Motto dnia



niedziela, 3 listopada 2013

Papierowe miasta

Po przeczytaniu "Gwiazd naszych wina" od Johna Greena mogłam bardzo dużo wymagać. Sięgając po nowiutki egzemplarz "Papierowych miast" liczyłam na coś co wstrząśnie mną i moim światem. Okładka i tajemnicza nota z tyłu książki dodatkowo podsyciły ogień. Piąte miejsce na liście Timesa dużo daje do myślenia, a wiadomość o tym, że w niektórych amerykańskich szkołach omawia się "Papierowe miasta" wraz z "Źdźbłami trawy" Whitmana spowodowały, że miałam już uprzedzenia co do tej książki mimo, że jej jeszcze nie przeczytałam.

W końcu nastał dzień, w którym miałam przeczytać "dzieło" z pod ręki Greena. Czytałam, czytałam i próbowałam znaleźć coś wartościowego. Ale nic takiego się nie stało. Nie ma oczarowania i westchnień, nawet cichych. Czasami tylko przelotny uśmieszek. Może w drukarni się pomylili. Może mam zły egzemplarz. To na pewno jakaś pomyłka...


Quentin Jacobsen ma 18 lat i odkąd pamięta jest zakochany w zbuntowanej Margo Roth Spiegelman. Chodzą razem do liceum, mieszkają obok siebie, a w dzieciństwie przeżyli razem niejedną przygodę. Pewnego nudnego wieczoru, przez okno do pokoju Q wchodzi Margo i proponuje mu wycieczkę. Mimo, że jest późno i chłopak nie wie co go czeka, zgadza się. Tą przygodę zapamięta do końca życia. Dzięki niej wydaje mu się, że nawet poznał prawdziwą Margo, ale to tylko pozory. Następnego dnia dziewczyny już nie ma- uciekła. Zresztą nie pierwszy raz, ale tak jak za każdym razem pozostawia wskazówki. I tylko Q potrafi je odczytać. Żeby ją odnaleźć musi przemierzyć setki kilometrów USA, a i tak nie wie czy trop jest słuszny. W drodze przekonuję się, że Margo w rzeczywistości jest zupełnie inna.

Cała książka jest przeplatana cytatami z "Źdźbł trawy" Whitmana, za co autorowi mogę postawić plusa. Ale reszta powieści jest zwyczajną tandetą i nic więcej. Ja w tej książce widzę  słowa, które nie tworzą czegoś godnego uwagi.

Paulina