sobota, 13 sierpnia 2016

Listy niezapomniane TOM II



Wydawnictwo SQN powraca z drugim tomem korespondencji godnej szerszego grona odbiorcy. Jeżeli jeszcze nie zapoznałeś się z pierwszym tomem, zapraszam do recenzji [LINK].

Zaczynając od rzeczy nieistotnych, czyli sposób wydania książki - wydawnictwo znowu nie zawiodło. Ta książka po prostu zdobi regał! Gruba okładka, w środku piękne zdjęcia... Może to jednak nie jest tak nieistotne? Wszyscy przecież lubimy ładne przedmioty.

A treść? Myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. Przez stronice przewijają się listy osób bardziej znanych, jak i zwykłych śmiertelników, których los obdarzył niezwykłym życiem. Przeglądając książkę na początku natknęłam się na list od Dumbledora (dyrektora Hogwartu) do Stevena Armesa. Była to odpowiedź na wcześniejszą korespondencje Pana Armensa, który ubiegał się o stanowisko nauczyciela czarnej magi w szkole. Mogę tylko zdradzić, że w imieniu Dumbledora napisała J.K. Rowling :)

Mojego tatę zainteresował list Lincolna do Fanny McCullough - córki przyjaciela, który zginął podczas wojny secesyjnej. Dziewczyna popadła w depresje, a sam prezydent odpowiedział jej pełnym współczucia listem.

"W tym ponurym świecie smutek nawiedza każdego, lecz młodych przyprawia o szczególny ból, ponieważ atakuje ich, gdy nań nieprzygotowani"

                                                                                              Abraham Lincoln

Oprócz tego znajdziemy w książce korespondencje Winstona Churchilla, Janis Joplin, Toma Clancy, Ursuli Le Guin, Jacka Londona, Jane Austen, Johna Lennona, Mozarta, Charlotte Bronte, Victora Hugo. Znajdziemy również dwa polskie pierwiastki: Jan Paweł IIo raz pocztówki Piotra Skrzyneckiego do Grzegorza Turnaua.

Zapraszam do lektury, Paulina

środa, 6 lipca 2016

Piekielnie twarda sztuka - ćwiczenia i dieta dla zuchwałych

Oj dużo jest książek o tym jak zrzucić zbędę kilogramy, głównie skierowane do kobiet. Niby kochamy nasze ciało, powtarzamy sobie; "Krągłości są kobiece", a jednak marzymy o figurze modelki. Tak! Nasz życie jest pełne sprzeczności. Ale kiedy już w końcu szalka przeniesie się na stronę szczupłej sylwetki, kiedy robimy pierwszy krok...musimy jakość zacząć. Część osób wpada na głodówkę (bardzo zła decyzja), inne próbują odstawić słodycze (zwykle to postanowienie kończy się po tygodniu) itp.



 Ale Christmas Abbott - międzynarodowa gwiazda crossfitu - podkreśla jak ważna jest wytrwałość. Stawia nam wyzwanie 3 tygodni. Przekonuję "hej, no przecież to tylko niecały miesiąc, dasz radę". Kto by się nie skusił, gdyby za to miałby otrzymać zdrowe, piękne ciało. Ale jest haczyk (oczywiście) - po 3 tyg. nie możemy wrócić do fastfoodów, braku ruchu i tym podobnych rzeczy. Ale te kilka tygodniu są startem, wdrożeniem się. Oczywiście dieta i sport - nierozłącznie, zawsze razem przy dokonywaniu pozytywnych zmian w naszym ciele. Jeżeli mam być szczera to dieta jest ciutkę "mocniejsza", niż ćwiczenia, bowiem na ćwiczenia poświęcamy tylko 12 minut. Haczyk jest taki - "ciężkie" 12 minut. Dużo w samym treningu jest pajacyków i przysiadów. Autorka największą uwagę skupia na pupie, więc jeżeli uważasz ją za swoją piętę Achillesa, to książka dla Ciebie.



Jeżeli chodzi o dietę, na pewno nie jest ona dla wegetarianek - dużo w niej mięsa (bo potrzebujemy białka), ale dla równowagi swoje miejsce też mają owoce i warzywa. Christmas proponuje 5 posiłków dziennie, gdzie najważniejsze jest śniadanie w którym ważną role odgrywają jajka. W książcę znajdziemy wiele przepisów.

Do wyboru mamy 4 opcji metamorfozy: Minimalistka, Reformatorka, Zdobywczyni, Sportsmenka. Od tej najlżejszej, do tylko dla wybranych :)


Uważam, że ten poradnik to "coś fajnego" na start. Znajdziemy w nim motywacje i wiele przydatnych porad. Ale jednak siłę i zdeterminowanie musimy odnaleźć w sobie. Życzę powodzenia.

Paulina

niedziela, 22 maja 2016

Grimm City, Wilk! - Jakub Ćwiek

Fani "Dreszczu" i "Chłopców" bardzo dobrze znają Jakuba Ćwieka - polskiego autora 19 książek, licznych opowiadań, artykułów publicystycznych i scenariuszy. Miesiąc temu na rynku ukazała się nowa powieść - "Grimm City, Wilk!". Autor zapuszcza się w nowe rejony. Łączy motywy popularnych baśni i kryminału. Sama okładka budzi już skojarzenia z czerwonych kapturkiem.


 Ćwiekowe miasto zbudowano na ciele pokonanego olbrzyma, a miasto napędza czarna, gęsta ciecz wydobywająca się z serca stwora. Miasto cechuje wysoki przemysł. Czyste powietrze zamieniono na smog. Kapitalizm wre. Opowieść zaczyna przypominać oryginalne teksty braci Grimm, a nie przetworzone opowiastki, bez krwi, intryg i z zawsze szczęśliwym zakończeniem. 

Taksówkarze padają jak muchy. Na przestępczą scenę wkracza bezkompromisowo Nowy Gracz. Oficer policji Wolf ginie we własnym mieszkaniu. Miasto, w którym nie wybacza się żadnych błędów. Każdy pilnuję własnego nosa, interesów, nauki moralne nie istnieją. 


Jeżeli szukacie brudnego kryminału w równie brudnym mieście, to już znaleźliście. Uważam, że fani Ćwieka też nie będą zawiedzeni. Dla mnie to była pierwsza książka Jakuba i może za jakiś czas zacznę sobie "Chłopców".  Na słoneczne wakacje w sam raz.

Polecam, Paulina


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu SQN.  

niedziela, 15 maja 2016

Wielkie małe książki - Grzegorz Leszczyński

Grzegorz Leszczyński - profesor Uniwersytetu Warszawskiego, kierownik Zakładu Literatury Popularnej, Dziecięcej i Młodzieżowej na Wydziale Polonistyki. Pisze książki na temat literatury dla najmłodszych odbiorców. Opracował wiele antologii literackich, m.in. "Baśnie świata","Polskie baśnie i legendy".

Więc chyba możemy mu zaufać, jeżeli chodzi o sprawy literatury dla dzieci. Leszczyński w umiejętny sposób oprowadza nas po książkach czytanych przez dzieci i młodzież. Rozdziały rosną wraz z czytelnikiem. Na początku baśnie, kołysanki, kończąc na Young Adults - "młodych dorosłych".
Przez całą opowieść przewijają się ilustracje, które są niemal cechą charakterystyczną literatury dziecięcej. Dawno nie widziałam tak pięknych grafik zdobiących książkę - powróciłam myślami do czasów dzieciństwa, kiedy nie czytało się kryminałów, tylko wzruszające historie o wygranej dobra ze złem. Cóż to były za piękne czasy! Tata czytał do poduszki, a w głowie rodziły się najpiękniejsze sny. Żadnych intryg, morderstw, nieczystych gierek, niesprawiedliwości! To właśnie literatura kształtuję młodego człowieka. Bo czym skorupka....


Grzegorz Leszczyński przypomina wiarę w sens czytania. Człowiek pozbawiony książki jest skazany na banicję ze świata najgłębszych ludzkich wartości. Sama się przyznam, że natłok obowiązków sprawia, że czytam coraz mniej. A przecież "czytanie to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła", jak pisała Szymborska - moja ulubiona poetka. Czas zakasać rękawy i zacząć czytać!

Polecam, Paulina

Za egzemplarz książki dziękuję wydawnictwu Media Rodzina.

sobota, 9 kwietnia 2016

Niezwykła historia, Marvel Comics

Jakiś czas temu moją uwagę przyciągnęły komiksy. Jako dziecko nie czytałam "Gigantów" o kaczorze Donaldzie, ani popularnego w Polsce "Tytusa, Romka i A'Tomka". Jest do dla mnie nowość i próbuję wprawić się w pisanie recenzji powieści graficznych. Nie tylko na fabułę trzeba zwrócić uwagę (wyrażoną w dymkach), ale i na graficzną część. Kiedy słowa i obraz są przekazem artystycznym, i każde z nich tak samo ważne. So..

Trzeba zacząć od podstaw, a komiksy swój początek mają w opowieściach o superbohaterach. Czyli Marvel i DC. Ale dziś czas na Marvel. Wydawnictwo, które wpłynęło na popkulturę, nie tylko w USA.

Firma Marvel Comics na początku lat sześćdziesiątych wydała na świat postacie w obcisłych, kolorowych kostiumach z supermocami. Inteligentnie, z dowcipem, obnażając ludzkie wady. Wszyscy znamy Spider-Mana, Fantastyczną Czwórkę, Kapitana Amerykę, Hulka. Sean Howe przedstawia nam za kulis Stana Lee, Franka Millera, Todda McFarlane'a i wielu, wielu innych.

Każdy fan popkultury powinien znać historię Marvela. W kinach ciągle pojawiają się nowe ekranizacje opowieści o superbohaterach. Wstyd ich nie znać, bo to ważna cześć XX w. w kategorii kultura popularna. Zapraszam do lektury "Niezwykła historia, Marvel Comics", autorstwa Seana Howe'a.

Paulina

Za książkę dziękuję wydawnictwu SQN.

środa, 2 marca 2016

Dzienniki Andersena

Moją dziecięcą wyobraźnię zaludniały głównie postacie z baśni Hansa Christiana Andersena, poznawane najpierw z okrojonych do możliwości dziecka wersji, potem – dzięki mojemu Tacie – ze wspaniałego zbioru pt. „Baśnie o miłości” w tłumaczeniu Stefanii Beylin (Muza SA, 1999). Ta druga książka ukazywała głębię charakteru bohaterów, złożoną nieraz fabułę opowieści, refleksję nad losem człowieka (daleką od łatwej ckliwości i pełną chrześcijańskich odniesień) i kunszt literacki pisarza. Właśnie: pisarza-poety, a nie tylko bajkopisarza, jak często upraszcza się dzieło Andersena. Można było dostrzec także liczne wątki autobiograficzne (nieodwzajemnione uczucia w ”Słowiku” i „Królowej Śniegu”, czy trudne dzieciństwo w „Niegodnej kobiecie”).

A prawda o Andersenie jako człowieku? Wiemy przecież, że często był brany za neurotycznego dziwaka, dodatkowo o niezbyt atrakcyjnej aparycji. Czy możemy poznać jego życie wewnętrzne?
Staraniem wydawnictwa Media Rodzina ukazały się w 2014 r. Dzienniki 1825–1875 Andersena w tłumaczeniu i wyborze Bogusławy Sochańskiej. Dzięki tej lekturze uzyskujemy wgląd w swoisty wewnętrzny mikrokosmos Andersena i poznajemy jego „drugie życie”. Choć są granice tego poznania, bo jak sam pisarz zapisał pod koniec życia „(...) tego co się dzieje w mojej duszy i wokół mnie, nie przelewam na papier z wielu powodów, ze względu na mnie samego i na wielu innych”.
W Dziennikach Andersena można wyodrębnić się trzy okresy. Pierwszy to lata 1825–1826, gdy Andersen był uczniem gimnazjum łacińskiego. Te początkowe zapiski ukazują Andersena jako egzaltowanego młodego człowieka u progu kariery, ale niepewnego swoich talentów, często zwracającego się bezpośrednio do Boga (Ta ufność do Boga będzie pojawiać się do końca lektury). Raz po raz popada w stany euforii lub przygnębienia. Drugi okres tworzą zapiski z licznych podróży słynnego już pisarza w latach 1831–1859 i wreszcie trzeci to lata od 1860 r. do jego śmierci w 1875 r.



Często określał swe życie mianem baśni i były to słowa prawdziwe, bo dzięki swemu talentowi i ogromnej pracowitości (Dzienniki udowadniają to ostatnie!), spełnił marzenia i został „duńskim Szekspirem”. Bywał na dworskich salonach – on, syn szewca i praczki – przyjmowany przez królów i książąt, podejmowany i chwalony przez wielkich epoki (Schumanna, Lista, Hugo, Balzaca, Heinego i wielu innych) i podróżował po całej Europie. Opisy podróży to chyba najciekawsze zapiski tego tomu: Grecja i Turcja, Szwajcaria i Niemcy, Anglia, a przede wszystkim Włochy. Można tu odnaleźć opisy przyrody i zabytków, recenzje wydarzeń kulturalnych (zwłaszcza teatralnych), ale głównie życie codzienne europejskiego podróżnika połowy XIX w.: co ile kosztuje, pobyty w hotelach, hotelowe menu, korowody z uzyskiwaniem wiz, kwarantanny, dyliżanse i kolej żelazna, choroba morska... Takim typowym fragmentem tej części Dzienników jest opis pobytu w domu Charlesa Dickensa w Higham w Anglii, który wypełniony był spotkaniami z literatami, oglądaniem spektakli teatralnych, czytaniem recenzji, zwiedzaniem kraju. Skądinąd wiemy, że rodzina Dickensów z coraz większym trudem znosiła przedłużające się odwiedziny (od 11.06 do 15.07.1857 r.), a Dickens po wyjeździe już nie kontynuował długoletniej przyjaźni. Dickensom bardzo chyba przeszkadzał skrajny egotyzm Andersena, jego nadwrażliwość i egzaltacja, nagłe zmiany nastroju. Andersen był tego świadomy do pewnego stopnia – pytany, jak długo zostanie w Anglii – odpowiedział: „Długo dla pana Dickensa, krótko dla mnie”.


Dzienniki jednak opisują przede wszystkim tak zwaną prozę życia. Andersen opisuje sny, lęki i szczegółowo, jak typowy hipochondryk, przedstawia kryzysy zdrowotne: bóle zębów (kilkaset wpisów), dolegliwości gastryczne, przypływy i odpływy depresji. Jest też w licznych zapiskach zmaganie z własną cielesnością i zmysłowością, zmaganie wierzącego protestanta z autoerotyzmem i niespełnieniem. „Jego późniejsza seksualność była pełna lęków, zahamowań, poczucia winy” – mówi Bogusława Sochańska – „i oczywiście nigdy nie dowiemy się, jaka była jej natura i co było jej źródłem”.
Stosunkowo niewiele w Dziennikach na temat procesu twórczego, poetyki czy warsztatu pisarza. Liczne notatki pokazują jednak poetycką wrażliwość Andersena, odnajdywany np. w baśniach charakterystyczny sposób postrzegania rzeczywistości.
Dzienniki nie dają odpowiedzi jakim człowiekiem był Hans Christian Andersen. Pokazują m.in. jego fobie i egocentryzm. Muszą być jednak odczytywane tylko razem z utworami literackimi pisarza. Dowodzą tego jak złożoną istotą jest drugi człowiek i jak niewiele wiemy o ukrytych motywach jego postępowania. Wykorzystując słowa Czesława Miłosza (z jego noty o Josifie Brodskim), można by powiedzieć, że Andersen przegrywający ze swoimi słabościami to rzeczywistość upodlenia skazana na zniknięcie. Wzruszony Andersen czytający dzieciom swoją nową baśń to wysoka chwila, która trwa.
„Dobro i piękno nigdy nie tonie w zapomnieniu, ale żyje w poezji i w pieśni” (H.Ch. Andersen, Stary nagrobek).



Polecam, Paulina

niedziela, 28 lutego 2016

Małe wielkie odkrycia

Kiedy myślimy o najważniejszych wynalazkach, pierwsze co przychodzi nam do głowy to: koło, później żarówka, samochód, pierwszy komputer. Steven Johnson w swojej książce "Małe wielkie odkrycia" w zupełnie inny sposób przedstawia wynalazki, które odmieniły świat. W tej pozycji nie znajdziemy wcześniej wspomnianego koła. Zaś znajdą się w niej o wiele mniej banalne przykłady, jak na przykład szkło. Myślę, że mało osób uważa szkło, jako coś co popchnęło cywilizacje do przodu. Autor przedstawia nam historie, jak i wpływ owej nowinki technicznej na dzieje ludzkości. Jonhson amator wiedzy popularnonaukowej (napisał już 9 książek o właśnie takiej tematyce) nie widzi żarówki- widzi światło! Nie widzi zegara- widzi czas! Jest to nowe, świeże spojrzenie na wielkie i małe odkrycia. Johnson rozpali waszą ciekawość takimi zagadnieniami:

› Wynalezienie prasy drukarskiej wywarło wpływ na rozwój fizyki molekularnej?
› Dzięki niecodziennemu pomysłowi na handel lodem możliwe stało się zasiedlenie obszarów Ziemi dotąd niedostępnych dla człowieka?
› Osiągnięcia inżynierii dźwięku, które pomagają nam lepiej widzieć, wzięły swój początek od neandertalskich zawodzeń w burgundzkich jaskiniach?
› Potrzeba oczyszczenia miast z fekaliów pozwoliła rozpocząć prace nad mikrochipami?
› Odkrycie atomu umożliwiło nam mierzenie czasu w nanosekundach?
› Wynalezienie sztucznego światła wpłynęło na ewolucję zwyczajów związanych ze snem?
Dla tych, którzy pragną wiedzy myślę, że ta pozycja literacka będzie godna polecenia. Wiedzy nigdy dość! Nawet jeżeli już nie uczęszczamy do szkoły.

Polecam, Paulina
Za egzemplarz książki dziękuję wydawnictwu SQN

czwartek, 31 grudnia 2015

Harry Potter- nowe wydanie, recenzja nr.2




Na rok 2016 przedstawiam wam nowe wydanie Harrego Pottera, wydawnictwa Media Rodzina. Uważam, że jest to idealny prezent dla fanów serii, jak i dla tych, którzy jeszcze nie odnaleźli się w magicznym świecie. Jest to również dobra alternatywa dla dzieci, które jeszcze potrzebują ilustracji lub kolekcjonerów pięknie wydanych książek.


Fabuła "Kamienia Filozoficznego" oczywiście się nie zmieniła, więc i moja stara recenzja "HP" jest wciąż aktualna http://recenzujemyto.blogspot.com/2013/02/jestem-naprawde-bardzo-ale-to-bardzo-za.html , jeżeli ktoś nie zna jeszcze fabuły :)


Dużo pisać nie będę, bo tu najważniejszą rolę grają ilustracje i samo wydanie.
Dziękuję za egzemplarz Media Rodzina
Paulina




sobota, 26 grudnia 2015

Między światami, moje życie i niewola w Iranie


Wolność. Wartość, którą ciągle pożądamy i gdy zostanie naruszana powołujemy się na konstytucję, Prawa Człowieka itp. Wolność słowa - kiedy najważniejsze z naszej egzystencji staje się myśl. Nikt nie powinien nam odbierać prawa do wypowiadania na każdy temat. Zakaz publikacji, prowadzenia wywiadów - nigdzie nie znajdziemy takich norm, jednak nie wszędzie sprawy mają się dobrze. A Roxana Saberi przekonała się o tym bardzo dobrze.

31 stycznia 2009 roku, w Iranie, Roxana została aresztowana, bez postawionych jej zarzutów. W więzieniu dowiedziała się, że za szpiegostwo dla Stanów Zjednoczonych.  W absurdalnym procesie skazano ją na karę 8 lat pozbawienia wolności. Miała się odbyć w teherańskim więzieniu Evin.
A Roxana tylko chciała wydać książkę i to nie nawet o kontrowersyjnej tematyce. Ta historia napisana przez samą Panią Saberi pokazuję walkę z niesprawiedliwością. Odkrywa zło, by pokazać prawdę. W sprawie Roxany wstawiała się Hilary Clinton, Barack Obama i wiele organizacji międzynarodowych.

Wszystkich tych, która polityka interesuje, których interesuje świat Iranu zachęcam do przeczytania tej publikacji. Tym, którym wydaje się że historia jest przerysowana i to tylko "bajeczki", również polecam jako lekturę.

Paulina
Dziękuję, za egzemplarz wydawnictwu SQN

PS. Na okładce książki jest Roxana. 

środa, 11 listopada 2015

Król wron



"Jest w nas coś takiego, co chce wierzyć w świat wróżek, trolli, króliczych dziur i mostów na drugą stronę." 
Pierwsza książka wydawnictwa MadMoth Publishing musiała być "wejściem smoka". Wyzwanie przyjął Szymon Krug. Napisał "Króla wron" - debiut się udał. Postanowiłam wesprzeć to młodziutkie wydawnictwo, może się urodzić coś z tego wielkiego. Książka wywarła na mnie duże wrażenie. Wciągnęła mnie w  fantastyczny świat urban fantasy. Choć powoli trochę odchodzę od książek fantasy, był to miły powrót. Przed wami plejada uczuć. Będziecie czuć strach. Napięcie będzie wzrastać, a krew w waszych żyłach buzować. I ta okładka, i te ilustracje. Cudo! Czekamy na kolejne "dzieci" tego wydawnictwa i życzymy samych sukcesów. Gorąco polecam. Na dole znajdziecie opis, który przybliży wam fabułę powieści. 

Dźwięki zawisły w powietrzu. Król Wron imię o ostrych krawędziach, niepokojące jak szelest piór w ciemności, niedorzeczne jak odwrócone niebo. Król Wron szeptała cisza, jakby słowa były wyryte w powietrzu i nie miały ochoty się stamtąd wynieść. To jego spotkał w ciemnym zaułku. Pozszywana twarz, za długi uśmiech, dickensowski frak i laska, która przyniosła mu śmierć. Król Wron potwór, który przyszedł do niego w nocy i przywiódł do niego całe zło, jakie znalazł po drodze.

Podobno nie można o nim mówić, bo to przynosi pecha. Nawet Skrybowie w Wielkiej Bibliotece Światła nie mają ani jednego skrawka papieru na jego temat. Mówi się, że to on zabiera oddech nowo narodzonym dzieciom i tańczy w pustych butelkach, podobno wrony dla niego szpiegują i nic nie uchowa się przed jego spojrzeniem.
Mieszka w Szarej Katedrze w Dolinie Mgieł, a nie prowadzi tam żadna z dróg. Można tam trafić śledząc jedną z wron, ale one zbijają się w stada, oszukują i kłamią… Co się stanie jeżeli taka istota wybierze Cię na swoją zabawkę? Co jeśli po ciebie sięgnie zza cienia zasłony i wciągnie cię w swój świat pełen zębów i chętnych szponów?
Adam ma ponad trzydzieści lat i jedyne co można o nim powiedzieć, to że jest raczej nijaki. Bardziej zadufany w sobie niż powinien być człowiek w jego wieku i trochę bardziej samotny niż większość ludzi. Razem ze swoim przyjacielem prowadzi mały biznes i mieszka kilka kilometrów za miastem. Adam ma pecha, wybrał skrót, którego nie powinien i spotkał w nim Króla Wron. Ta jedna zupełnie nieistotna decyzja zniszczy jego życie i wszystkich, którzy stali niedaleko.

źródło opisu: wydawnictwo

Paulina

Powrót, Targi, Zapowiedź


Bardzo długo dla Was nie pisałam i przepraszam. Natłok nowych obowiązków przytłoczył mnie. Jednak postanowiłam się zmobilizować i coś napisać. Prawie dwa tygodnie temu odbyły się Targi Książki w Krakowie. Jak mogłoby mnie nie być na takiej imprezie? Dlatego mam dla Was relacje fotograficzną. Mam nadzieję, że zachęci Was ona do odwiedzenia kolejnych targów, nie tylko w Krk.

Bardzo się cieszę, że mogłam spotkać "ludzi" z wydawnictwa Media Rodzina. Jednak te osoby, z którymi prowadzę konwersacje istnieją na prawdę! Z krwi i kości! Dziękuję bardzo za spotkanie!
Oczywiście nie mogłam przegapić Andrzeja Polkowskiego - tłumacza "Harrego Pottera". PS. Mam autograf, a recenzja nowego wydania HP już niedługo. :)

W sobotę odbyło się spotkanie, na stoisku Znak, z Radkiem Kotarskim. Znanym jutuberem, który niedawno napisał książkę. A ponieważ ja Radka uwielbiam i przyjemnością oglądam jego filmy popularne-naukowe, nie mogłam wręcz nie zakupić jego książki i nie spotkać go. Zdjęcie jest, dedykacja jest - czego chcieć więcej?!

Oprócz tego zajrzałam na stoisko Wojciecha Cejrowskiego, Martyny Wojciechowskiej, Dema, Remigiusz Mroza, Piotra Fronczewskiego, Zygmunta Miłoszewskiego. Dużo się działo. A Wy, spotkaliście kogoś ciekawego?
Paulina